6 grudnia 2008 roku policjant, Epaminondas Korkoneas, postrzelił śmiertelnie 15 letniego uczestnika demonstracji Alexandrosa Grigoropoulosa. Zdarzenie to zapoczątkowało zamieszki w Grecji.
Śledziłem dość uważnie to co się działo i…zwlekałem. Pierwsze relacje zawsze skupiają się na tym co najbardziej widoczne – koktajlach mołotowa, spalonych samochodach itp. Wolałem trochę odczekać, aż pojawią się źródła odnoszące się do głębszych opisów tego co się stało.
W skrócie przebieg wydarzeń w Grecji wyglądał następująco:
04.12.2008 – protest czterech tysięcy studentów przeciwko reformie edukacyjnej przeradza się w zamieszki w centrum Aten. Niewielka grupa agresywnych demonstrantów zaczyna niszczyć sklepowe witryny, zaatakowali również przynajmniej sześć banków. Policja zatrzymuje 12 osób.
06.12.2008 – sobotnie demonstracje w trakcie których śmiertelnie postrzelony przez policjanta zostaje jeden z demonstrantów – 15 letni Andreas Grigoropoulos
Jeszcze tego samego dnia na ulice wychodzą kolejne tysiące demonstrantów, i to nie tylko w stolicy Grecjii. W ponad 20 miastach pojawiają się demonstracje.
07.12.2008 – podsumowanie: 38 pojazdów zostało uszkodzonych, 13 policjantów zostało rannych, kolejnych 22 demonstrantów zostaje aresztowanych
09.12.2008 – zamieszki trwają, aresztowanie 25 osób innej niż grecka narodowości, za nielegalne demonstracje
10.12.2008 – sytuacja w Grecji zaognia się; dochodzi do strajku generalnego obejmującego cały kraj. W Atenach ma miejsce wielotysięczna antyrządowa manifestacja.
Do dzisiaj zamieszki wciąż trwają w mniejszym zakresie.
Sytuacja wydaje się być podobna do wydarzeń mających miejsce we Francji ale stosowanie mechanicznych porównań jest moim zdaniem niewłaściwe. O ile we Francji zamieszki miały charakter etniczno-kulturowy to w Grecji miały one charakter bardziej ideologiczny.We Francji tłem dla zamieszek były nierówności i brak perspektyw dla młodych, czarnych mieszkańców przedmieść miast, podczas gdy w Grecji problemem jest rosnąca korupcja, słabość instytucjonalna państwa, a bardziej bezpośrednio reforma edukacyjna zawierająca projekt uznania przez państwo dyplomów i stopni przyznawanych przez greckie prywatne uczelnie, afiliowane przy uniwersytetach, które mają siedziby w krajach UE. W czym problem? Otóż pomysł ten jest jak się zdaje wałkowany już od kilkunastu miesięcy. Już w styczniu 2007 (!) roku doszło do pierwszych poważnych protestów studentów, które spotkały się z dość brutalną reakcją policji co nie zostało zapomniane w społeczności studenckiej. Przeciwne reformie jest większość środowiska naukowego w Grecji obawiając się osłabienia poziomu edukacji jak również odebrania części środków finansowych przyznawanych dotychczas państwowym uniwersytetom. Jak się można domyślić w tle jest obawa o utratę wpływów i niezależności środowiska akademickiego. W Grecji narasta problem korupcji oraz bezrobocia. Dobre wykształcenie nie jest żadną gwarancją dostania satysfakcjonującej pracy, mówi się wręcz o “pokoleniu 700 euro”, jak rozumiem podobnie jak o naszym “pokoleniu 1200″.
Tyle wyjaśnienia tła – a i tak jest to dość pobieżny obraz. Jest wszakże jeszcze coś co skłania do dokonywania porównań do Francji. Tamtejsze zamieszki również rozlały się poza Francję. Tak samo w tym przypadku inspirowane wydarzeniami w greckich miastach doszło do zamieszek w innych krajach.
Pominę “standardowe” protesty przed ambasadami Grecji w różnych krajach – było ich sporo. Jedna z większych miała miejsce w Wiedniu gdzie zebrało się około 1200 osób. W Polsce również pojawiły się apele o protest pod ambasadą Grecji.
W Belgii poza pokojową manifestacją pod Reprezentacją Republiki Grecji w UE w Brukseli doszło również do agresywnych zamieszek – blisko 70 osób atakowało banki i sklepy. 19 osób zostało aresztowanych. W Danii aresztowano 63 osoby, gdy pokojowa początkowa manifestacja przerodziła się w agresywne zamieszki. W Niemczech, jeszcze 7 grudnia miały miejsce demonstracje studenckie w kilku miastach. W ciągu pierwszego tygodnia protesty miały miejsce w 26 miastach. Agresywne zamieszki miały miejsce również w Hiszpanii oraz Wielkiej Brytanii i USA.
No i kilka słów o organizacji. Znamienny był apel greckiego ministra edukacji: “Zdejmijcie maski, powiedzcie, o co wam chodzi, a zostaniecie wysłuchani”. Brak jednego ośrodka koordynacji protestów oznacza, że nie ma partnera z którym można negocjować warunki “rozejmu”.
Podczas zamieszek protestujący wykorzystywali laserowe wskaźniki by wskazać oficerów policji których należy zaatakować.

Fot. Petros Karadjias AP